Przygotowania cz.1 – sprzęt

Przygotowania. Słowo klucz, którym żyjemy już od dobrze ponad roku. Pytanie o nie słyszymy prawie tak często jak sami je sobie zadajemy. Przygotowania to również bardzo szeroka dziedzina więc teraz postaram się skupić na tzw. hardware czyli na tapetę idą nasze motocykle oraz sprzęt i wyposażenie, które jedzie z nami w podróż.

Naszymi towarzyszami wyjazdu będą dwa Suzuki DR 650 SE. W motocyklowym świecie znane ze swojej niezawodności, prostej konstrukcji, dramatycznie miękkich zawieszeń i łagodnego charakteru silnika lub innymi słowami, bardzo niskiej mocy. Motocykle te są dalej sprzedawane w Ameryce i Australii bez większych zmian od 1996 tym samym będąc sprawdzonymi kompanami wielu podróży bliższych jak i dalszych. Tak naprawdę gdybym mógł wybrać inny motocykl na ten wyjazd to … pewnie wybrałbym KTM’a ale teraz nie czas na wątpliwości więc odganiam od siebie tę myśl.

[singlepic id=138 w= h= float=none]

Założyliśmy sobie przed wyjazdem, że chcemy nasze motocykle poznać znacznie lepiej niż przeciętny ich użytkownik co łączy się niewątpliwie z umazaniem sobie rąk smarem. Z pomocą przyszła nam Stajnia Motocyklowa, czyli dobrze znany w Polsce serwis skupiający się na motocyklach typu adventure. Pod okiem Szparaga i jego załogi uczyliśmy się tego, co ma w brzuchu nasz motocykl i jak to wszystko działa oraz jak sobie z tym wszystkim poradzić, gdy akurat działać przestanie. Dla mnie osobiście jest to ważny moment (jest, gdyż proces przyswajania wiedzy się jeszcze nie skończył) ponieważ czuję, jak z technicznego teoretyka staję się praktykiem-amatorem, z naciskiem na ten drugi człon.

Próba ognia miała miejsce podczas naszego wyjazdu testowego, gdzie pierwsze wyjęcie gaźnika nastąpiło już w Częstochowie, drugie nad Adriatykiem, a trzecie przy węgierskiej drodze pełnej ciężarówek. Ważne dla nas jednak jest to, że motocykl wrócił z wyjazdu o własnych siłach, a pomoc zewnętrzna nie była potrzebna, nie licząc konsultacji telefonicznej ze Szparagiem. Oczywiście mogło się stać coś, czego nie bylibyśmy w stanie naprawić ale dzięki czasowi spędzonemu w Stajni mogę powiedzieć, że rozumiem jak działa mój motocykl i nie boję się zajrzeć do jego wnętrza, co sprawia, że jako motocyklista czuję się bardziej spełniony.

[singlepic id=126 w= h= float=none]

Wspomniany wyjazd testowy na Bałkany miał za zadanie dostarczyć nam materiału do przemyśleń odnośnie naszego ekwipunku i niewątpliwie je spełnił, choć w odrobinę inny sposób niż zakładaliśmy.

Nasz wyjazd będzie przebiegał głównie w lecie, gdyż planujemy je gonić z jednej półkuli na drugą i z powrotem. Większa część trasy jest więc planowana w temperaturach uważanych za upalne i tak też dobieramy sprzęt. Na Bałkanach natomiast znacznie częściej spotykał na deszcz i śnieg niż słońce i ciepła bryza ale dzięki temu wiemy, jak nasz sprzęt na lato nie radzi sobie z zimą i jak temu przeciwdziałać.

Z założenia chcieliśmy spakować się dokładnie tak, jak na właściwy wyjazd co udało się tylko częściowo. Nie zdążyliśmy zamontować Peli case’ów oraz nie zabraliśmy pełnego zestawu drobnych części i narzędzi. Bez tego nasz bagaż ważył niecałe 15kg na jeden motocykl, co moim zdaniem, jest wynikiem całkiem satysfakcjonującym. Na „duży” wyjazd waga ta z pewnością wzrośnie ale chcielibyśmy się zamknąć w 20kg. Czy się uda zobaczymy, w dużej mierze zależy to jednak od wagi przysłowiowej suszarki i prostownicy do włosów, której tym razem zabrakło, a wiadomo, że w każdy wyjazd zabrać je trzeba 🙂

Poniżej lista przetestowanych fantów oraz wnioski z ich tygodniowego użytkowania. Część z nich to sprzęt, w którego zdobyciu pomogli nam nasi partnerzy, ale poniższe wnioski mają charakter stricte użytkowy i nie są podyktowane umowami sponsorskimi. Dalsza ich eksploatacja będzie również opisana.

Bagaż – Sakwy 21Brothers z dodatkowymi kieszeniami – główne i jedyne pokrowce na sprzęt. Ich pierwsza instalacja na stelażach (tak, wymagają stelaży) zajęła nam chwilę czasu lecz później ich demontaż i zabranie ze sobą zajmuje kilkanaście sekund. Sakwy są w pełnie wodoodporne co sprawdziliśmy dokładnie, pokonując kilkukrotnie dystans 300-400 km w deszczu. Bardzo przypadło nam do gustu jaskrawe wykończenie wnętrza sakw, dzięki czemu wszystko jest w nich doskonale widoczne. Mogłyby tylko nie być wiecznie takie brudne 😉

[singlepic id=131 w= h= float=none]

Kaski AGV AX-8 Dual – jesteśmy zachwyceni ich wyglądem oraz niską masą (około 1400 g razem z interkomem Sena S20). Prawdopodobnie popełniliśmy drobne błędy w umiejscowieniu głośników, przez co kaski lekko uwierają nas w uszy. Szyba niestety nie ma pinlocka, więc dosyć łatwo paruje jednak wytarcie jej od środka nie stanowi problemu nawet podczas jazdy. Trochę irytują pewne detale, nie zachwyca jakość wykonania więc to nie będzie łatwy związek, ale będziemy nad nim jeszcze pracować

Kurtka/spodnie Rukka Airman – przewiew to motyw przewodni tego zestawu ubrań. Pomimo zastosowania podpinki Gore-tex połączonej z ociepleniem z Outlast’u jazda w temperaturach poniżej 12 stopni należy do mrożących krew w żyłach przeżyć 🙂 i wymaga ubrania przeciw deszczówki celem odgrodzenia się od wiatru. Niestety nie mieliśmy okazji przetestować tego zestawu w warunkach, do których został stworzony, ale mamy swoistą pewność, że będzie wiało jak trzeba, a Cordura AFT będzie naszym ulubionym materiałem

[singlepic id=147 w= h= float=none]

Buty TCX X-Desert – mówią, że obuwie tego typu nie jest ani wygodne jak buty turystyczne ani twarde i bezpieczne jak buty crossowe ale myślę, że do podróżowania z nutką enduro nie ma nic lepszego. Cały dzień w deszczu nie robi na Gore-tex’ie wrażenia, a w kilku stopniach nie czuć przerażającego zimna. Po tygodniu wyglądają jednak na dosyć mocno sfatygowane, ale z poprzednich doświadczeń z innymi włoskimi markami wiem, że później proces ten nie postępuje liniowo.

Namiot MSR Mutha Hubba XP – 3 osobowy namiot z dwoma przedsionkami o wadze 2.2kg i bajecznej łatwości rozstawiania. Cały wykonany z ogromną dbałością o detale i mnóstwem przydatnych patentów, choć za tę kwotę zaczynasz już wymagać od namiotu mebli w środku 😉 Ania ma wątpliwość jak te cienkie materiały rodem z NASA wytrzymają trudy podróży, a ja muszę się nauczyć zapamiętywać na którym boku śpię bo ściany się jednak nie rozciągają. Jak na razie jesteśmy pod wrażeniem.

[singlepic id=145 w= h= float=none]

Śpiwór puchowy Mountain Equipemnt Helium 400 – wiem, że przez większą część wyjazdu będę bał się w nim zapiąć by nie dać się upiec (komfort w okolicach zera) ale kiedy przyjdą chłodne noce to wiem, że będę spał wybornie, a to wartość nie do przecenienia. Musimy tylko nauczyć się odpowiednio o niego dbać i chronić przed wilgocią, więc wyjmuję z bagażu przed przekraczaniem jakiejkolwiek rzeki 🙂

Stelaż pod kufry i osłony silnika od Carapaks – kiedy stelaż pod kufry jest dobry ? Może wtedy, gdy go masz, ale nie musisz o nim myśleć ? Tak też było z naszym, który wbrew początkowym wątpliwościom okazał się wiernym wsparciem dla żółtych sakw. Natomiast pewien problem pojawił się podczas użytkowania płyty, mianowicie wpadała w dosyć duże wibracje i dzwoniła głośniej niż dzwony w pewnej świątyni na Ursynowie 😉 Wiem już jednak, że Carapaks pracuje nad tym szkopułem więc wyjazd główny będzie bez takich dźwięków.

Nawigacje TomTom Rider 410 – znam i używam nawigacji TomTom od dawna więc spodziewałem się czegoś podobnego, a tu proszę, wszystkie wady interfejsu wydają się być poprawione, a ekran działa super nawet w motocyklowych rękawicach. Zobaczymy jak będzie się sprawował w odległych rejonach świata, ale dołączone mapy całego świata pozwalają mieć nadzieję, że trafimy do domów wracając

Interkom Sena S20 – nigdy do tej pory nie jeździliśmy z interkomem, a ja zawsze sobie mówiłem, że liczy się głośny wydech, a nie słodkie gadanie przez walkie talkie. Oj w jakim byłem błędzie. To znaczy moja miłość do dźwięków układu wydechowego nie osłabła ani na chwilę, ale Sena spisała się na medal i podbiła moje serce. Przy oszczędnym wymienianiu się informacjami bateria wystarcza na jakieś 3-4 dni i w końcu mogę na bieżąco podzielić się informacją, że widziałem panterę wyprowadzaną na smyczy kawałek na północ od Krakowa ( serio i bez używek ).

Ładowarka słoneczna Instapark – w całe dwa słoneczne poranki, jakie zaszczyciły nas podczas wyjazdu testowego, dzięki swoim dwóm gniazdom USB, naładowała nasze interkomy oraz telefony. W słoneczny dzień szybkość ładowania baterii jest porównywalna do ładowania ich z gniazdka elektrycznego więc jej masa około 300g wydaje się całkiem uzasadniona.

Nowe siedzonka na naszych DR’kach od Motokanapy.pl – na oryginalnej kanapie zrobiłem kiedyś 800km i mimo, że nie uważam tej odległości za wyczyn to moje cztery litery miały całkiem odmienne zdanie. Teraz sprawa ma się zupełnie inaczej. Przede wszystkim nie jest…miękko. Jest sprężyście, znacznie szerzej z tyłu i nie mając bagażu na miejscu pasażera ilość pozycji jakie można przyjąć jest bardzo wiele, co sprawia, że nawet autostradowe odcinki są do przetrwania. Do tego wyglądają tak, że za każdym razem mam ochotę je zdjąć z motocykla i zabrać do namiotu… 😛

[singlepic id=130 w= h= float=none]

Narzędziówka i kieszonka na kierownicę od NomadGear – narzędziówka mieści w sobie narzędzia jak sama nazwa wskazuje. Do tego ma magnesy o takiej mocy, że ściąga TIRy z toru jazdy, więc tym bardziej utrzymuje Twoje klucze w takim miejscu, w jakim chcesz je mieć. Co do kieszonki na kierownicę to jestem zszokowany jak bardzo takie małe coś może ułatwić życie. Pod ręką multitool, chusteczki czy nawet dowód i karta by sprawnie pokonywać niektóre granice i bramki, nawet bez zdejmowania rękawic.

[singlepic id=129 w= h= float=none]

[singlepic id=132 w= h= float=none]

Niestety nie udało się nam zabrać Ledów Moto3 od 4XLED i sprawdzić czy naprawdę można za ich pomocą zrobić z nocy dzień, ale jak tylko je zamontujemy to oczywiście opiszemy i sfotografujemy efekty.

Krzesełka turystyczne Therm-a-rest Treo – …tak, zabieramy ze sobą krzesełka. Po pierwsze, składają się w regularny kształt mniejszy niż 1.5l butelka wody i ważą tylko po 1kg. Po drugie doszliśmy do wniosku, że spędzając większość nocy biwakując, z różnych powodów warto siedzieć nie tylko na ziemi. Jedno z naszych krzesełek uległo drobnej awarii, ale jego wadliwa część jest już wymieniana w ramach gwarancji. Po tygodniowych testach uważamy, że pomysł ich zabrania to strzał w dziesiątkę.

Więcej zdjęć w galerii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *